Sklep z koszulkami RETROAGE!!! Kupując koszulkę pomagasz opłacić serwer!
koszulki
Z notatnika retrozgreda
Wpisał hat   
niedziela, 06 maja 2012 04:08
Z pamiętnika retrozgreda baner

Jestem graczem. Iście szokujące wyznanie prawda? Dzisiaj każdy posiadacz smartfona z Angry Birds na pokładzie może to powiedzieć. Wystarczy dziesięciominutowa partyjka w świątyni dumania. Wrzucam wynik w czeluści internetu i cały świat wie jaki ze mnie hardkor. Ja jednak mam zamiar dać odpór popierdółkowatości i bylejakości... Jestem graczem retro. Graczem retro dosłownie i w przenośni. Gram już od tak dawna, że nie pamiętam jak to jest nie grać. Zaczynałem kiedy z ekranów telewizorów straszył Piątek z Pankracym a serca i umysły rozpalały Commodore 64 i Pegasus. Nie lękajcie się jednak drodzy czytelnicy. To nie jest kombatancki felieton o tym, że drzewiej gry były lepsze, kobiety piękniejsze a wódka mocniejsza. Wspominkowe popierdywanie zostawiam sobie na inną okazje. Nie będzie tez o tym, że jestem znudzony, wypalony i nie chce mi już się grać. Dzisiaj pochylę się nad rozterkami gracza dojrzałego. Takiego co to dom postawił, drzewo posadził i syna spłodził. Tak że teraz już tylko wygodny fotel, pad w dłoń i można grac do woli. Niestety tak pięknie jest tylko w serialach. Prawdziwe życie nieustannie rzuca nam kłody pod nogi i nie pozwala w pełni cieszyć się tym najlepszym pod słońcem hobby.


Felieton



Wyobraźcie sobie taką oto sytuację. Wracam z pracy sterany jak – nie przymierzając – zwierzę pociągowe. Marząc tylko o gorącej strawie i zimnym piwie. Grzęznąc w gigantycznym korku oczyma wyobraźni widzę leżącą na stole białą kopertę. A w środku owej koperty ONA, gra na którą polowałem na aukcjach internetowych od wielu miesięcy. Zdyszany i z obłędem w oczach wpadam do domu... jest! Jeszcze tylko szybka obiado-kolacja, prysznic, dzieci wpakowane do łóżek i można grać. W tym momencie na scenę wkracza najlepsza z żon i z promiennym uśmiechem przypomina, że dziś mamy czwartek. Pewnie że czwartek myślę sobie, w końcu wczoraj grała Liga Mistrzów czyli była środa, zatem dziś jak nic mamy czwartek. W tym momencie zapala się czerwona lampka, ten przeklęty doktor House. Czwarty dzień tygodnia należy do niego a zaraz potem na TVN Style Trinny i Susannah ubierają Belgię czy inną Wenezuelę. Pewnie wielu z was nie ma pojęcia co to za jedne i powiem wam, lepiej się nie dowiadujcie. Kiedy się tego dowiecie nic już nie będzie takie jak dawniej. No właśnie TVN Style, koszmar wypełniony po brzegi modą, kosmetykami i rzewnymi historyjkami. Wpełza na ekran telewizora w każdej wolnej chwili, strzeżcie się, bo nie znacie dnia ani godziny. Wróćmy jednak do moich zmagań ze Sword Of The Berserk, bo to właśnie ta mocarna pozycja była zawartością tajemniczej białej koperty. Nic to pomyślałem sobie, za chwile weekend to będzie można poszaleć. Niestety w tym przypadku skończyło się na tym, że w niedzielę grubo po dwudziestej drugiej odpaliłem Dreamcasta. Po pół godzinie w tyle głowy zaświtała myśl, chłopie kończ już, jutro trza wstać do roboty. Zapytacie pewnie co robiłem przez cały weekend? W końcu to całe dwa dni wolnego, które można przeznaczyć na granie. Pograłem i to sporo, tyle że na ekranie telewizora zamiast srogiego berserkera beztrosko hasał EyePet. W ten oto przydługi i nieco pokrętny sposób opisałem czego najbardziej mi brak. Otóż brak mi czasu. Czasu żeby zgłębić wyśmienitego drugiego Wiedźmina, dokończyć porzucone w połowie Banjo-Tooie i wreszcie porządnie wymasterować mój ukochany Arsenal w Fifie 12. Tak po prostu pograć na luzie bez nerwowego zerkania na zegarek. A jak wiadomo nie samym graniem człowiek żyje. O cenne godziny wolnego rywalizują tez inni. Z pólek z wyrzutem łypią grzbiety dawno kupionych i ciągle nie tkniętych książek. Dysk komputera puchnie od całych sezonów seriali do obejrzenia. I jeszcze to przeklęta cyfrowa dystrybucja. Ciągle pojawiają się odświeżone klasyki i wielce apetyczne świeżynki. Na aukcjach jak na złość co i rusz wypływają starocie, które warto mieć w kolekcji.

Zastanawiacie się pewnie czy jest jakieś wyjście z tej jakże trudnej sytuacji. Ja postawiłem na dokładną selekcję gier, którym poświęcam uwagę. Staram się odsiać ziarno od plew i cenne godziny poświęcić pozycjom naprawdę wartym zachodu. Po drugie - uwaga teraz będzie szokujące wyznanie - przestałem grać na poziomie trudności hard, extreme i tym podobnych przeznaczonych dla „prawdziwych graczy”. Zostałem każualem w pełnym tego słowa znaczeniu, gram na normalu, a czasami nawet – o zgrozo – na casual! Pewnie teraz wielu czytelników przepełnionych zgrozą doznaje udaru. Stwierdziłem jednak, że ważniejsza jest dla mnie dobra zabawa i miłe spędzenie czasu niż mozolne masterowanie każdego poziomu gry. Jest jeszcze jedna rzecz, którą my żonaci i dzieciaci gracze mamy do zrobienia. A jest to mianowicie edukacja naszych własnych pociech. Moja córka po chwilowej fascynacji EyePetem odkrywa z moją pomocą Zeldę Wind Waker. Gramy sobie powoli i na luzie. Spokojnie uczy się obsługi joypada i reguł rządzących światem gry. Naprawdę jest to niezwykłe doświadczenie przekazać młodemu człowiekowi, że gry to nie tylko smartfony i badziewie z Facebooka. Pokazać że gry wideo to coś fascynującego i magicznego, czasem wzruszającego, ale zawsze zabawnego. I tym jakże optymistycznym akcentem kończę ten felieton, który mam nadzieję rozpocznie cykl tekstów na różne tematy okołogrowe.

Poprawiony: piątek, 14 września 2012 23:06
 

Komentarze  

 
#1 Storms 2012-05-06 10:29
Po tym felietonie można wyczuć że "stare gry są lepsze". :-) Ja już chyba nawet gdzieś wspominałem, że fajnie było by rozwinąć dział z tego rodzaju lub podobnymi okołogrowymi artykułami. Przecież takie artykuły mają spore szanse na złotego pikselka. :-)
 
 
#2 Artu 2012-05-06 11:32
Pozwolę sobie dodać parę groszy od siebie - w końcu uczelnia nie zając, nie ucieknie :-)

Też od pewnego czasu zacząłem grać na poziomie normal - po prostu jakby to łątwo określić "żal mi czasu" na masterowanie gier. Z jednej strony praca, z drugiej uczelnia a dochodzą jeszcze inne zainteresowania i kobieta, którą trzeba się zająć. Jednak każdy kij ma dwa końce. Ostatnio przeszedłem God Of War: Ghost of Sparta. Najłatwiejszy poziom trudności. Nie przeczę - gra megagrywalna, ale w połowie zaczęła mnie nudzić. Dlaczego? Niski poziom trudności sprawił, że gra nie była w żadnym stopniu dla mnie wyzwaniem - ani razu nie zobaczyłem "Game Over".

Kolejna kwestia - proste gry na smartfonach. Aktualnie posiadam telefon z Androidem. Jedna z pierwszych pobranych aplikacji to Angry Birds. Dwie godziny fascynacji i niestety dopadła mnie nuda - jednak gdzieś wewnątrz drzemie we mnie jeszcze (na szczęście) prawdziwy gracz. Kolejny etap to próba odpalenia emu na wyżej wymienionym telefonie. Wyświetlacz dotykowy niestety w ogóle się nie nadaje do takiej zabawy.
Skutek jest taki, że niecały metr ode mnie leży PSP. PSP na którym jest zakupione za niewygórowaną kwotę 36 złotych Final Fantasy 8. Tutaj nie ma poziomów trudności, czy też ułatwień - można by rzec, że powracam do korzeni - długa (nawet bardzo) i rozbudowana rozgrywka, wciągająca fabuła i ciekawe rozwiązania.
Problem jest niestety jeden - brak czasu, a także częściowa zmiana zainteresowań.
Niestety, ale limit znaków nakazuje kończyć
 
 
#3 antari 2012-05-06 12:35
To ja może wystąpię w roli szydercy. Początek felietonu brzmiał całkiem zachęcająco i rokował nadzieję, na jakiś ciekawy punkt widzenia, ze strony "dojrzałego" gracza. Dalej odniosłem jednak wrażenie, że trochę się pogubiłeś z pointą i pod koniec wszystko już sprowadziłeś do banału. Niedawno zdarzyło mi się przeczytać felieton na łamach miesięcznika Neo+, o "upadku prawdziwych graczy", który wydaje się lekko polemizować z twoim tekstem. Autor także pisze w myśl "stare było lepsze", lecz zwraca uwagę na jedną istotną rzecz - w dzisiejszych czasach każdy może być graczem. Nasze hobby stało się do bólu powszechne i łatwe. Tatuś, hydraulik, pisarz, zapaśnik, ksiądz.... każdy może być graczem. Gdzieś po drodze pogrzebaliśmy wizerunek gracza samotnika, który przychodząc po ciężkim dniu pracy siada przed ekran by do drugiej w nocy żyłować rekordy w danej pozycji, osoby marnującej lata swojej młodości pół dnia instalując gry na archaicznych maszynach. W dzisiejszych czasach dla ogromnej ilości osób gry są zaledwie alternatywą - zagram (najlepiej na easy żeby nie marnować czasu!) albo pójdę popływać, pojeździć na rowerze, pobawić się z dziećmi, posadzić drzewo. W domyśle to drugie jest bardziej wartościowe niż to pierwsze. Pytanie więc po co się katować?
Może jestem za stary, a może za młody żeby to zrozumieć. Założyłeś rodzinę i dziwisz się że nie masz czasu na hobby? To trochę tak jak kupić Mercedesa i przez lata narzekać, że maszyna za dużo pali... kup więc Smarta. Granie to wybór.
 
 
#4 Ukukuki 2012-05-06 13:09
Gry powinny być dla każdego alternatywą, trudno żeby życie kręciło się wokół grania. Człowiek jakoś bardziej fascynował się grami jak był młodszy, nastolatek ma więcej czasu i zapału a o dzieciaku to już nie mówię. Sam po sobie widzę ,że już nie ma tego czegoś ,że tupię nogami na premierę jakiegoś tytułu albo wyglądam awizo w skrzynce lub paczki czekającej gdzieś w kącie w domu. Lubię grać i będę to robił już do końca życia ale zapał młodego chłopaka straciłem już dawno i sesje grania do rana już się nie zdarzają. Do tego dochodzi dostępność gier, wcześniej dobre tytuły trzeba było wyniuchać czy to w sklepie czy u znajomych a teraz mogę sobie kupić co tylko chce i to w ilościach hurtowych. I tak dostaję do domu paczkę 10-30 gier ogram 2-3 tytuły a resztę mam gdzieś i tak leży nietykana. To już jest zbieractwo a nie granie. Jedynie multiplayer w niektórych gier wciąga na maksa z tego względu ,że lubię rywalizację. Wcześniej potrafiłem skończyć rozbudowanego RPGa w tydzień. Dzisiaj bym nie dał rady, za dużo zadań pobocznych w życiu plus praca. Jedynym ratunkiem są święta, nie mam założonej rodziny więc mogę znaczną część tego czasu poświęcić na granie, do tego nic nie stoi na przeszkodzie grania do 2 w nocy. Do tego w życiu dochodzą ciekawsze zajęcia jak spędzenie czasu z ukochaną czy jakiś koncert na drugim końcu Polski. Mam to szczęście ,że moja piękna też lubi pograć także wspólny czas można spędzić w co-op. Plusem jest na pewno brak chęci na gry tylko dobre i średniaki.
 
 
#5 hat 2012-05-06 13:14
@antari
Ja się nie dziwię, bo tu nie ma się czemu dziwić. Ja stwierdzam fakt, masz rodzinę, dzieci i pracę to masz mniej czasu na szeroko pojęte rozrywki i tyle. Chcesz być prawdziwym samotnikiem wlepiającym się po nocach w monitor "prawdziwym graczem" , Twój wybór. Nie wiem gdzie wyczytałeś w moim tekście że granie jest mniej wartościowe niż inne aktywności. A już metafory z Mercedesem zupełnie nie pojmuję. "Granie to wybór", czyli co? Gracz to członek tajemniczego, niedostępnego dla maluczkich zakonu? W swojej mrocznej celi odprawia tajemnicze rytuały nad konsolą?
 
 
#6 ramzes64 2012-05-06 14:29
artykul fajny, szczery i prawdziwy.

to dotyka doroslych ludzi, zyjacych w zwiazku... albo formalnym, albo nie... z dziecmi, lub nie.

sam mam mniej czasu, gram w gry i lubie mniejsze, stawiajace na jak ja to mowie (krótką, ale i długa rozgrywkę), typu Mario vs. DK, World of Goo, Angry Birds i inne w ktore można grać dłuuuugooo - albo w 3min i odłożyć.

Ostatnio gram dużo na handheldach - ale długie sesje (Ghost recon Shadow Wars). Nie mam kiedy zająć TV - bo coś leci w TV (jakiś serial, film, program dla kobiet... sam też oglądam dużo TV i czasem ja zasiadam obejzec swoje prgramy).

Życie... a siedzenie w nocy jakoś mnie męczy. Raz się chce, a raz nie - zależy to tez od gry.

Kto chce być samotnikiem i wlepiać się w monitor do 4 w nocy - niech to robi. Ja nie codziennie.

ale wiadomo BRAK CZASU! - to jest największy PROBLEM dorosłego człowieka.
 
 
#7 Dred 2012-05-06 16:18
Pragnę jedynie zwrócić uwagę na to, że tytuł artykułu brzmi "Z pamiętnika..." a w banerze widzę nazwę "Z notatnika...".

Podejrzewam, że pomyłka, ale wolałem na to zwrócić uwagę;-)
 
 
#8 frabi 2012-05-06 18:05
Dla mnie pewnym lekarstwem na brak czasu (przynajmniej na chwilę) okazały się właśnie retro gry, szczególnie arcade i platformówki 8/16 bitach - prosta rozgrywka i sterowanie, mogę pograć kilkanaście minut i zostawić, wracać do gry kiedy chcę, nie gubię się w rozbudowanej fabule jak przy nowych produkcjach do których wracam po dłuższej przerwie. No ale starych dobrych gier jest tak dużo a czasu tak mało - i wracamy do punktu wyjścia :zzz .
 
 
#9 antari 2012-05-06 21:10
@Hat :D

Granie to wybór. Chcesz to ci to rozwinę. Nie zakładasz rodziny = masz czas ogarniać bibliotekę danej konsoli. Ogrywać po kilkanaście pozycji miesięcznie. Jarać się. Zakładasz rodzinę = bawisz dzieciaki, karmisz pieluchy, wyprowadzasz spacery. Lub w odwrotnej kolejności. Nie wiem bo to nie moja droga ninja, jakbym się gdzieś pomylił to mnie popraw :-) Jak próbujesz połączyć jedno z drugim powstaje konflikt interesów i wieczne niezadowolenie, bo tobie brakuje czasu na gry, a rodzinie brakuje czasu z tobą. Napisałem o tym, bo cały wywód oparty jest na truizmie przytoczonym przez ciebie w komentarzu. Dla mnie banał i nic odkrywczego. Ogromnie bym się zdziwił gdybyś miał za dużo czasu w twojej sytuacji. To by było ciekawe. A sam artykuł udowadnia jedynie, że ludzie kochają cierpieć, tkwić po uszy w "trudnych sytuacjach", dyndać na łańcuszku, tylko po to by próbować go odrobinę poluzować. Od czasu do czasu. A nie lepiej w ogóle zdjąć? Zresztą "dorosłe" życie rozwaliło niejednego nerda, Gimiak przykładem. Przechodzę do pointy. Jeżeli masz rodzinę to super, poświęcaj jej jak najwięcej czasu i nigdy nie przedkładaj gier nad czas z bliskimi. Bo gry to generalnie strata czasu. I mówię całkiem serio.

@Ukukuki: A niby dlaczego nie może się wokół niego kręcić? Dezawuujesz taki styl bycia? A może ktoś woli oddać się w 100% jednemu hobby, a nie dziesięciu różnym po łebkach?
 
 
#10 Baieros 2012-05-06 21:13
Kurde chwile mnie nie było, a tu ziemia poznańska takie plony felietonowe wydaje :-) Sam miałem parę tekstów pozaczynanych w notatniku, ale brak weny, żeby je skończyć, na szczęście nic podobnego brzmieniowo.
Bardzo miło mi się to czytało, chociaż przyznam, że spodziewałem się czegoś troszkę dłuższego po wstępie, jednak w myśl zasady "szkoda czasu" rozumiem długość tekstu ;-) Bardzo to prawdziwe wszystko. Ja pamiętam jak byłem mały i rodzice mi nie chcieli kupować zabawek czy konsol to mówiłem, że jak będę duży to sobie kupie wszystko sam, po chwili jednak dochodziło do mnie, że jak będę duży to może tak jak rodzice nie będę się już bawił.... Jednak nie wiedziałem, że to będzie przez brak czasu, a nie zainteresowania . Czekam na kolejną smakowitą pyrę z Poznańskiego.
 
 
#11 hat 2012-05-06 22:19
@antari
Rozumiem że skoro jesteś tym PRAWDZIWYM graczem to nie robisz juz nic innego. Naprawdę chciałbym napisać ze ci zazdroszczę, ale chyba jednak nie. Strasznie to spłycasz i trywializujesz, jestem graczem, ale jak założę rodzinę to zabawki wywalam za okno i jestem mężem, ojcem na sto procent. Nie mam zamiaru uderzać tu w wysokie tony, ale dzieci to nie tylko zasrane pieluchy. Zresztą nie moja to rzecz, każdy niech klei sobie życie po swojemu :-)
 
 
#12 Ukukuki 2012-05-07 17:38
@Antari

Jeśli nasze życie zaczyna kręcić się koło rzeczy to jest to smutne. Jak się ma naście lat to czemu nie, sam tak miałem, nie było dla mnie innego świata poza grami i nic więcej mnie nie interesowało. Z czasem doszedł rower, koncerty i wolny czas rozkładam między te rzeczy. A i tak człowiek ma świadomość ,że nie to jest najważniejsze. Za 50 lat mam siedzieć między stertą tysięcy gier? I co mi z tego. Kawał plastiku i nic więcej. Wspomniałeś o Gimiaku, jestem pewny ,że jednak woli "dorosłe życie" niż stertę gier na Game Boye. Zresztą to nie znaczy ,że zrezygnował z czasu dla siebie, z tego co pamiętam to pod koniec aktywności mocno działał w temacie figurek (Warhammer itp.) więc może po prostu przerzucił swoje zainteresowania .
Sztuką jest łączyć rodzinę i swoją pasję nie utrudniając nikomu życia a jest to wykonalne w 100%.

Zresztą jedno hobby to nie jest tragedia, można mu się poświecić i do tego zajmować się innymi rzeczami. Wystarczy zobaczyć na co tracimy czas, TV, mecze. Ja na przykład nie oglądam TV i już mam te godzinę czy dwie dziennie więcej na rower albo granie

:-)
 
 
#13 antari 2012-05-07 19:42
Smutne to jest takie myślenie, przez które wiele scen w Polsce nie jest w stanie się wznieść. Brakuje pasjonatów bo wszyscy dysponują jedynie ogólnikową wiedzą w danych dziedzinach, o danych platformach, co jest wynikiem takiego właśnie działania - "multidziedzino wego" i "multiplatformo wego". Brakuje ekspertów. Egoizm i brak myślenia perspektywiczne go, a przede wszystkim konsumpcjonizm. Ale ja nie zamierzam zdążyć tematu, bo każdy ma tutaj rację.
Secundo ja myślałem, że jestem na stronie poświęconej konsolom do gier. A nie o rodzinach, dzieciach, dziewczynach, koncertach, rowerach. Przychodzę pogadać o grach i graniu, więc czemu jestem napiętnowany z moim stylem bycia, przez stado "dojrzałych [o matko] graczy" z rodzinnym zapleczem [bądź w związku]. Coś tu chyba jest nie tak.
 
 
#14 Ukukuki 2012-05-07 21:10
Jaką masz korzyść z tego jeśli poświęcisz większość swoich wolnych zasobów graniu? Wchodzenie w coś dogłębnie jest nudne, po co mam poznawać jakąś platformę na wylot. Na każdą znajdzie się ta setka gier wartych uwagi z czego pochłonie nas 20-30? A reszta to zapychacze czasu który można lepiej spożytkować.

Nie zrozum mnie źle sam marnuje masę czasu na granie online albo przechodzenie ponownie gier które już kiedyś skończyłem. Fallout 2 z 10 razy, właśnie przechodzę Baldura 2 po raz trzeci bo lubię i mam z tego przyjemność. Od czasu do czasu Contra albo SMB ale to 15 minut i po.
 
 
#15 hat 2012-05-07 21:14
@antari
Oj tam, nie wlewaj sobie z tym napiętnowaniem.
A prawdziwa... ups PRAWDZIWA scena jak może się rozwinąć skoro PRAWDZIWI gracze nie mogą się rozmnażać, oni przecież muszą grać.
 
 
#16 antari 2012-05-07 23:04
Korzyść (mniemam że mentalna)? Zawsze indywidualna w postaci satysfakcji czy dobrego samopoczucia (wspomnienia?), co wiąże się chyba z uprawianiem każdego hobby. Bo przecież nie pytałbyś o finansową : )
Nie mnie osądzać co jest, a co nie jest nudne. Na pewno słabo wygląda sytuacja, w której jakiś nowicjusz pyta na forum o tytuły godne polecenia w danym gatunku na daną platformę, a każdy z zasłużonych userów z długim stażem (ekspert?) podaje te same 20-30 "modnych" pozycji. Dlaczego? Bo nikt nie ma pojęcia o istnieniu kolejnych 120. Problem pojawia się nawet z wymienieniem z nazwy. Dla mnie to są właśnie skutki takiego myślenia. Wiele pozycji niesłusznie popada w zapomnienie w ten sposób. Powtórzę raz jeszcze... brakuje ekspertów.
Ja sam mam przyjemność ogrywać tytuły na różnych platformach, current i retro. Na co dzień lubię pyknąć w coś nowego, przeplatając to z jakimś klasykiem sprzed kilku dekad. W większości są to znane marki. Wyjątkiem jest jedna platforma, którą darzę sentymentem sprzed lat nastu. Na tę konsolę kupuję gry niezależnie od oceny jaka widniej w metryczce. Gdy sytuacja finansowa mi na to pozwoli, będę kupował wszystko co stanie mi na drodze. Znam kilka osób, które czyni podobnie. Niestety te osoby są zazwyczaj alienowane, te komentarze są tego przykładem. Tematyczne sceny rodzą się z sentymentu, z niego wywodzą się także eksperci. Zapytaj Atarowców czemu siedzą w tych maszynach lub jaką czerpią z tego korzyść. A ich zasoby wiedzy i umiejętności są dość spore
 
 
#17 Ukukuki 2012-05-08 16:17
Ja nie mówię 0 20-30 najbardziej chodliwych tylko tych które nas najbardziej wciągnęły. Zaczynamy już odbiegać od tematu. O kultowych platformach scena nie zapomina.
 
 
#18 Vicious 2012-05-17 20:22
Wow ostra dysputa. Antari - nie zgadzam się z Twoim osądem. Rodzina bynajmniej nie przeszkadza w byciu graczem. Cały ten podział na casulowym i hardcorowych graczy pomału zaczyna działać mi na nerwy... Gracz to gracz - tak jak i samochód to samochód (Merol, maluch czy hammer) ma dowieźć z punktu A do punktu B. To samo gry - mają zapewnić rozrywkę... Za dawnych czasów nie było takich pojęć a ludzie się bawili we wszystkie możliwe gry i nikt nikomu nic nie wypominał... Mój znajomy należy do sceny Atari - zrobił nawet czytnik kart SD do atari, na dodatek maniak i ekspert w tetrisie. I co ? I ma żonę, dwójkę małych dzieci... Jak z tego wniosek ? Każdy może być graczem i może to nie szkodzić nikomu. To że człowiekowi czasu brakuje jest innym problemem - i z całym sercem zgadzam się z autorem. Tyle, że ja nie sięgam po nowe tytuły (naprawdę z małymi wyjątkami). Gram na poziomie medium i nie czuję się przez to gorszy... Oczernianie się - nie jesteś hardkorem - uważam za dziecinadę... Każdy niech gra jak lubi i kiedy lubi. Ta strona zbiera GRACZY - więc po co się kłócić kto jest większym a kto mniejszym ?! Ma to jakieś sensowne wytłumaczenie ? Chyba nie...
 
 
#19 adrek_zxc 2012-05-25 01:16
Brak czasu, hmm to dosyć poważny problem, ale jest kilka sposobów aby go zyskac więcej, a więc:

Telewizja - miałem to ścierwo i zawsze korciło żeby obejrzeć kolejny film czy program. Antene pożyczyłem znajomemu i mam święty spokój.

Seriale - nie trzymam na dysku i nie oglądam tego badzewia, jedyne seriale które kiedyś mnie zaciekawiły to Twin Peaks czy Życie na Marsie. Ogólnie uważam, że na seriale szkoda czasu, niepotrzebnie zaśmiecają nasze umysły.

Książki - kupuje tylko i wyłącznie te które naprawdę mam zamiar przeczytać i są zgodne z moimi zainteresowania mi, jak narazie wszystkie przeczytane oprócz jednej, a mam ich sporo, czytam średnio około 2 książek w miesiącu więc szału nie ma.

Gry - tak jak pisze Hat, trzeba zrobić konkretną selekcję i nie zabierać się za badzewie. Nidy nie grałem w popierdółki typu Angry Birds i kiedyś nie rozumiałem fenomenu tych badziewnych gierek, ale zrozumiałem, że masy grały i będą grać w popierdółki.

Poziom trudności - tutaj każdy ma inne podejście, ostatnio zabrałem się za Devil May Cry (pierwsza część) na PS2, gra domyślnie uruchamia się poziomie trudności normal, nie mamy innego wyboru. Wszystko było OK do pierwszego bossa. Po ponad godzinie udało się go pokonać. Wymiękłem. Na szczęście gra po wygranej walce, widząc że gra totalny cienias, który nigdy nie grał w Devil May Cry, zaproponowała przełączenie na poziom Easy. Na Easy grało się naprawdę fajnie, na spokojnie można było się zapoznać z otoczeniem, fabułą, sekretami.
 

Zaloguj

Aktualnie online

Brak

Kalendarz imprez

Poprzedni miesiąc Lipiec 2019 Następny miesiąc
P W Ś C P S N
week 27 1 2 3 4 5 6 7
week 28 8 9 10 11 12 13 14
week 29 15 16 17 18 19 20 21
week 30 22 23 24 25 26 27 28
week 31 29 30 31

Ostatnio komentowane


© 2006-2019 Retroage Wszystkie prawa zastrzeżone.
Materiały graficzne prezentowane na łamach www.retroage.net należą do odpowiednich im twórców i zostały użyte w celach informacyjnych.
Joomla! is Free Software released under the GNU General Public License.
 
Game Boy Forever - Portal polskiej sceny Game Boy Atari Online - strona polskiej społeczności miłośników komputerów Atari / polish Atarians community website Mario City - wszystko o Mario!!! EMU-NES PL... wszystko o legendarnych konsolach NES / Famicom / Pegasus Amiga - Polski Portal Amigowy strefaPSX-wszystko o PlayStation i nie tylko Wiadomości ze świata Niebieskich RetroKomp / LOAD:ERROR:2013 DKiG Dawne Komputery i Gry - O imprezie RPG Maker - Zasoby, Gry, Porady i Skrypty - Tsukuru Archive Fighting Korner... o biciu po mordach GrajPoPolsku - portal autorskich spolszczeń gier i gamehackingu MWRC - Wszystko o serii Resident Evil squarezone.pl final fantasy, chrono cross, chrono trigger Ogród Balamb - spolszczenie Final Fantasy VIII na PC i PlayStation Mazemod is a web radio dedicated to amiga & tracker music culture streaming various styles of computer electronic music from the demoscene & computer art subculture. XboxArcade - Najszybciej rozwijające się forum o konsolach Xbox w Polsce! Stare Komputery - Strona z licznymi informatycznymi eksponatami EXEC - MAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA